Skocz do zawartości

Desmo Maniax is a group with desmo in their hearts!


Welcome, Guest!

By registering with us, you'll be able to discuss, share and private message with other members of our community.

iwka46

DOC
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O iwka46

  • Tytuł
    Ducatista Newbie
  • Urodziny 03.03.1991

Inne

  • Kraj
    Polska
  • Miasto
    Działdowo/Poznań
  • Płeć
    Kobieta
  • Motocykl
    Monster 620 i.e. Dark

Ostatnie wizyty

136 wyświetleń profilu
  1. MotoGP: Motegi - Dovi wraca do gry!

    W tym roku Marc Marquez i Andrea Dovizioso znów walczyli o najwyższe miejsce na podium. Tym razem tryumfował Włoch. To był niewątpliwie trudny weekend dla naszych ulubionych zawodników. Niesprzyjająca aura, problemy z oponami, trudne warunki na torze i mnóstwo wywrotek. Zawodnicy Ducati całkiem nieźle radzili sobie na mokrym torze już od pierwszych treningów wolnych. Jorge Lorenzo wykręcił czwarty najlepszy czas w FP1, tuż za nim uplasował się Dovi. W FP2 było jeszcze lepiej – najlepszy czas w tej sesji wywalczył Dovizioso, Lorenzo z czwartym najlepszym rezultatem. Z problemami zawodnicy Yamahy. W sobotnich treningach wolnych #99 zdobył czwarty i trzeci najlepszy czas, Dovizioso trzynasty wynik w FP3 i piąty w FP4. W kwalifikacjach lepiej poszło Jorge – drugi rząd, start z piątego pola. Dovi walkę o zwycięstwo zaczął dopiero z dziewiątej pozycji. Jorge Lorenzo bardzo szybko objął prowadzenie w niedzielnym wyścigu na torze Motegi. Zmotywowany trzecim miejscem w Aragonii chciał pójść o krok do przodu i wygrać swoje pierwsze Grand Prix w barwach Ducati. Tym razem jednak Hiszpan nie miał wystarczająco dużo szczęścia, gdyż po kilku okrążeniach spadł na ósme miejsce. Ostatecznie zawodnik Ducati dojechał do mety z szóstym wynikiem. Zdecydowanie najlepsze widowisko zafundowali nam Andrea Dovizioso i Marc Marquez. Prawdopodobnie każdy fan MotoGP nie mógł oderwać wzroku od tej dwójki, zmieniającej się na pozycji lidera do ostatnich metrów. W takich chwilach często przestają liczyć się prywatne sympatie, nawet jeśli nasz ulubieniec nie bierze udziału w tej batalii, z ogromnymi emocjami śledzimy zmagania zawodników MotoGP do ostatniej sekundy. Zwłaszcza że chodzi tu nie tylko o wygraną w Japonii, ale również o bezpośrednią walkę o tytuł Mistrza Świata. Najwyższy poziom – klasa sama w sobie. Na najniższym stopniu podium stanął Danilo Petrucci, któremu również na kilka okrążeń udało się objąć prowadzenie w tym wyścigu. Tylko zawodnikowi Hondy udało się „wcisnąć” między dwa motocykle Ducati na podium, co daje nam po raz kolejny świetny wynik i powód do dumy. Dzięki zwycięstwu Dovizioso, zawodnik Ducati traci do lidera klasyfikacji – Marqueza – zaledwie 11 punktów. Przed nami jeszcze trzy rundy, wszystko może się wydarzyć – za to w końcu kochamy ten sport. Już za niecały tydzień przenosimy się do Australii. Wyścigu nie ukończył m.in. Valentino Rossi, który zaledwie kilka tygodni temu złamał nogę. Tym razem Włoch znalazł się poza torem w wyniku wywrotki, wygląda jednak na to, że najstarszy zawodnik w stawce ma się dobrze i nie ucierpiał dotkliwie podczas wypadku. Świetnym rezultatem mogą pochwalić się tym razem zawodnicy Suzuki – były zawodnik fabrycznego zespołu Ducati – Andrea Iannone, dojechał do mety na czwartym miejscu, tuż za nim znalazł się jego zespołowy kolega, tegoroczny debiutant – Alex Rins. Idziemy jak burza! Mistrzostwo Świata nadal jest dla nas realne. 11 punktów to czasami kwestia jednego wyścigu. Ten sezon może przynieść ze sobą jeszcze mnóstwo niespodzianek... Forza Ducati! fot. Ducati Corse
  2. Zawodnicy Ducati naprawdę dobrze rozpoczęli weekend w Misano. W treningach wolnych wykręcali przyzwoite czasy, dzięki czemu niemal w każdej sesji plasowali się w czołówce. Również w kwalifikacjach poszło nam świetnie – drugi najlepszy czas wywalczył Dovi, a piąty Lorenzo. Wielu zawodnikom w niedzielę szyki pokrzyżowała niesprzyjająca aura. WET RACE – dla jednych szansa na walkę o czołowe pozycje, dla innych pogrzebane marzenia. Mokrego wyścigu obawiał się najbardziej zdobywca pole position – Maverick Vinales. Jego obawy okazały się słuszne, zawodnik Yamahy bardzo szybko został wykluczony ze zmagań o zwycięstwo. Niedzielne Grand Prix rewelacyjnie rozpoczął Jorge Lorenzo, udało mu się błyskawicznie objąć prowadzenie, odjechać rywalom i zdobyć nad nimi znaczną przewagę. Jednak jego walkę o zwycięstwo zakończył niebezpieczny high-side. Na otarcie łez pałeczkę po Hiszpanie przejął Danilo Petrucci z zespołu OCTO Pramac Racing. „Petrux” prowadził wyścig przez kilkanaście okrążeń, by na ostatnim etapie przegrać walkę z Marquezem. I to był zdecydowanie najsmutniejszy moment wyścigu – Włoch już po raz drugi w tym sezonie prawie doczekał się swojej pierwszej wygranej w kategorii MotoGP, a mówiąc dokładniej – znów ktoś sprzątnął mu zwycięstwo sprzed nosa. Poprzednim razem Danilo przegrał z Valentino w Assen. Dovizioso zanotował na swoim koncie kolejne podium – co podkreśla bardzo istotny fakt w walce o mistrzostwo - jesteśmy konkurencyjni w każdych warunkach i praktycznie na każdym torze. Świetnie spisał się także zawodnik testowy Ducati – Michele Pirro, który do mety dojechał na piątym miejscu. Wyścigu nie udało się ukończyć aż sześciu zawodnikom, na deskach znaleźli się m.in. Cal Crutchlow i Loris Baz. W zmaganiach zabrakło także lokalnej gwiazdy – Valentino Rossi niefortunnie złamał nogę podczas jednego z treningów enduro ze swoimi podopiecznymi z VR46 Riders Academy. W tej chwili w klasyfikacji generalnej prowadzi Marc Marquez, na drugim miejscu (z taką samą liczbą punktów – 199) znajduje się Dovi. Warto dodać, że obaj zawodnicy wygrywali w tym sezonie czterokrotnie! Walka idzie (DOSŁOWNIE) łeb w łeb. Za dwa tygodnie przenosimy się do Aragonii, gdzie w zeszłym roku tryumfował Marc Marquez. Czy uda nam się tym razem pokrzyżować jego plany i marzenia o zwycięstwie? fot. Ducati Corse
  3. GP Wielkiej Brytanii na torze Silverstone. Ta niedziela miała paść łupem Hondy lub Yamahy. Taka jest prawda. Chociaż w treningach nasi zawodnicy pokazywali całkiem niezłe tempo, zwłaszcza Lorenzo, to Marquez sięgnął po pole position, a zawodnicy Yamahy wykręcali świetne czasy przez cały weekend. Wspaniałe tempo zaprezentował również Cal Crutchlow. To miał być wyścig Valentino. Świetny start, kilkanaście okrążeń na prowadzeniu, 300. Grand Prix w klasie królewskiej. To zwycięstwo miało być dla niego. Ale MotoGP lubi zaskakiwać, prawda? Ostatnie okrążenia tego wyścigu były jak bajka – nie było faworyta, walka do ostatniej sekundy, niespodziewane zakończenie. Dovizioso w drugiej połowie zdecydowanie podkręcił tempo, idealnie wpasował się w końcówkę wyścigu i zgarnął zwycięstwo. Ostatecznie na podium stanął nasz chłopak i dwaj zawodnicy Yamahy, ale nie w takiej kolejności, jakiej mogliśmy się spodziewać. Doktor zajął trzecie miejsce, gdyż został pod koniec wyprzedzony przez swojego zespołowego kolegę – Mavericka Vinalesa. Marc Marquez został wyeliminowany z walki przez nagłą awarię motocykla. A teraz kilka refleksji... Prawda jest taka, że to Lorenzo miał być numerem jeden w tym zespole. Lukratywny kontrakt, ogromne wsparcie ze strony Ducati, dlatego mam wrażenie, że większość spodziewała się, że Dovizioso tylko grzecznie będzie odgrywał rolę „tego drugiego” w teamie, pomagał dalej rozwijać motocykl, a tak naprawdę to Jorge będzie gwiazdą tego projektu. W końcu to jego wytypowano na przyszłego mistrza świata. Już wtedy, pisząc artykuł o testach zimowych, zadałam sobie pytanie, czy przypadkiem nie za wcześnie oceniono potencjał Doviego, a właściwie jego rzekomy brak, w kwestii walki o mistrzostwo z Ducati. Trochę zapomniano o jego doświadczeniu, aktywnym uczestnictwie w rozwoju motocykla, wyjątkowym stylu jazdy. To Dovizioso zna prawdopodobnie każdą śrubkę w swojej maszynie i również jako zawodnik prezentował zawsze bardzo pokorną postawę, dlatego też to jego kontrakt został przedłużony. I teraz pytanie bardziej do Was. Mamy już ponad połowę sezonu za nami. Jak oceniacie decyzję o „zatrudnieniu” Jorge Lorenzo przez zespół z Bolonii? Mam nadzieję, że będziemy kontynuować w tym stylu. Co za sezon! Forza Ducati! fot. Ducati Corse
  4. 620-tka problem z biegami

    Nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania :), ale myślę, że istnieje ryzyko, że coś w ustawieniach może się nie zgadzać. Odstawię moto do mechanika po weekendzie i wręczę uzyskane z forum wskazówki. Byłoby wspaniale, gdyby chodziło o to... Dziękuję za odpowiedź. (Mogłam wnikliwiej poczytać forum, ale jak to bezradna baba zgłosiłam się od razu z lamentem po pomoc. :) ) Jeszcze raz dzięki! Pozdrawiam. :)
  5. 620-tka problem z biegami

    Cześć! Mam problem ze zbijaniem biegów w moim Monsterze, a dokładniej, kiedy wrzucę piąty bieg, mogę zredukować tylko do czwórki, dalej skrzynia się blokuje i nie ma szans na zredukowanie do 3-2-1. Udało mi się wrócić do niższych biegów po zjechaniu na pobocze i "pobujanie" motocyklem w przód i tył, chociaż chwilę to trwało... Po tej akcji używałam biegów do trójki, żeby dojechać do domu, wtedy wszystko było ok. Problem zaczyna się dopiero w momencie wrzucenia wyższego biegu i próbie zredukowania biegów. Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć istotę problemu. Proszę o pomoc, bardzo mnie to zmartwiło. Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam!
  6. Wielu z nas wydawało się, że z tej mąki chleba nie będzie. "To chłopak Yamahy", "jego płynny styl jazdy nie pasuje do Ducati", "Jerez nie jest torem pod Ducati" - dzisiaj Jorge Lorenzo ucina wszystkie komentarze i staje na najniższym stopniu podium w Jerez de la Frontera. Podium, które smakuje niemalże jak zwycięstwo.Mamy sukces! Weekend w Hiszpanii przełamał złą passę Jorge Lorenzo, przynosząc pierwsze godne uwagi rezultaty. Czyżby to zwiastun lepszych czasów dla naszego nowego zawodnika? Zacznijmy jednak od piątku. Coś nie za bardzo dogadujemy się z pogodą w tym sezonie. Pierwsza sesja treningowa nie dała wielkiego pola manewru zawodnikom. Na mokrym torze wykręcono niewiele kółek, najlepszy rezultat na Ducati wywalczył sobie Andrea Dovizioso z czasem 1'51.830 i 0.182 sek straty do pierwszego Pedrosy. Lorenzo znalazł się na dziewiątym miejscu z czasem 1'52.359. Hiszpan poprawił swój wynik w drugim treningu wolnym na suchym torze, plasując się na wysokiej czwartej pozycji z czasem 1'40.291 i stratą 0.871 sek do najszybszego zawodnika tej sesji (ponownie Dani Pedrosa). Już w tej chwili w głowach wielu z nas zrodziła się zapewne myśl, że tak jakby Jorge lepiej dogaduje się ze swoją nową maszyną, o czym mogłaby świadczyć choćby jego pewniejsza pozycja na motocyklu w złożeniu. Pierwszą wielką niespodzianką okazał się trzeci trening wolny i DRUGA pozycja dla Giorgio, która zagwarantowała mu - po raz pierwszy w tym sezonie - bezpośredni awans do drugiej części kwalifikacji. Jeżeli ktoś uważał, że FP2 to przypadek, po obejrzeniu FP3 powinien udać, że wcale tak nie uważał. :) Dovizioso poszło zdecydowanie gorzej, dopiero 16. pozycja po zsumowaniu czasów z trzech treningów wolnych. Również w Q1 Dovi nie poradził sobie z rywalami, w wyniku czego Włoch startował do wyścigu dopiero z 14. pola. Jorge wywalczył sobie ósmą pozycję startową, plasując się tuż za swoim byłym kolegą zespołowym - Valentino Rossim. Poranny warm-up okazał się dobrą wróżbą dla naszego hiszpańskiego zawodnika, drugi najlepszy czas. Na czele tabeli znalazł się tym razem Maverick Vinales. W niedzielnym starciu Lorenzo dość szybko zaczął nadrabiać, wyprzedzając m.in. dwie fabryczne Yamahy. Prawdziwa walka rozpoczęła się, gdy Hiszpan dojechał do tegorocznego debiutanta - Johanna Zarco. Francuz zaliczył fenomenalny start w wyścigu i już na pierwszym kółku zaczął gonić czołówkę. Ostatecznie jednak to Jorge Lorenzo odebrał mu marzenie o pierwszym podium w MotoGP. Poza zasięgiem znalazła się tym razem fabryczna Honda. Na najwyższym stopniu podium stanął Dani Pedrosa, drugie miejsce wywalczył sobie Marc Marquez, a trzecie miejsce przypadło Lorenzo. W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Valentino Rossi z 62 punktami na koncie. Dovi spadł na piąte miejsce (41 punktów), a Lorenzo z sumą 28 punktów znajduje się obecnie na dziewiątym miejscu. Liczymy na coraz to lepsze wyniki w kolejnych rundach. Można nie lubić Lorenzo z różnych powodów, ale trzeba przyznać, że jest naprawdę świetnym zawodnikiem, w końcu jeździ w najbardziej prestiżowej kategorii wyścigów motocyklowych na świecie! Za dwa tygodnie przenosimy się do Francji. Co tym razem zaprezentują nam zawodnicy Ducati? fot. Ducati Corse Kliknij tutaj aby zobaczyć artykuł
×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.